Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. X

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza








 

CYBINA

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 













 
 
 
 
 
 




Za dużo śmieci, za mało rozumu...
Za dużo śmieci, za mało rozumu...
4 I 2020, 21:00:00


Człowiek - co, jak pisał klasyk "Brzmi Dumnie" - od chwili, jak tylko pojawił się na planecie Ziemia, krążącej sobie beztrosko wokół Słońca, stale "produkuje" odpady i śmieci. Nawet ten najbardziej pierwszy gość, z pośród pierwszych, zaraz po postawieniu paru kroków pozostawił za sobą w środowisku na pewno kawałek kości po skonsumowanym zwierzaku, ? -bardzo przepraszam - własne odchody. W miarę upływu czasu, powiększaniu się populacji gatunku Homo Sapiens, w miarę postępu cywilizacyjnego, człowiek produkował coraz więcej śmieci, aż wreszcie teraz, na przełomie lat 2019 i 2020 sprawa śmieci i problem, co z tym fantem zrobić, stały się zagadnieniem globalnym.

Okazało się bowiem, że góry śmieci powoli zbliżają się do poziomu Himalajów, że każdego dnia przybywa ich w zwariowanym tempie, jakby ludzie nie robili niczego więcej, tylko produkowali śmiecie. Wysypiska - jak okazało się - przestawały być kupami śmieci do niczego, a zaczynały być odkrywkowymi kopalniami surowców wtórnych. Tak cennymi, że na przykład Anglia zaczęła te "surowce wtórne" eksportować do Chin, nie za darmo - gdzie pracowici Chińczycy z tych śmieci odzyskiwali po segregacji tego całego świństwa metale, także szlachetne, celulozę, tworzywa sztuczne, tekstylia, materiały na kompostowanie i jeden Bóg wie, co jeszcze. Po pewnym czasie i Chińczycy zauważyli, że tych śmieci jest za duża - sami też, co nie co przecież produkują, bo to duży naród - i ten śmieciowy import zaczęli ograniczać. Oczywiście Wyspiarze, a za nimi inni Europejczycy w takiej sytuacji zaczęli szukać rozwiązania problemy śmieciowego na miejscu.


A jak szukali, to znaleźli. Otóż rządy państw -jak powszechnie wiadomo - z zasady głupie, najpierw wprowadziły opłaty dla obywateli, za wyrzucanie śmieci. Następnie te opłaty zostały podwyższone i obliczane od liczby tak zwanych domowników, co już jest idiotyzmem ponieważ samotny gej może czasami więcej śmieci wytworzyć i wyrzucić do pojemnika na podwórku, aniżeli czteroosobowa rodzina stołująca się i w istocie rzeczy żyjąca "na mieście". Mimo opłat ściąganych bezlitośnie od mieszkańców, rząd przez samorządy, postanowił, że naród ma teraz sam segregować wytwarzane śmieci i wysegregowane "dobra" umieszczać w osobnych pojemnikach stawianych w rzędach na podwórkach. Dodatkowo wprowadzono obowiązek inwigilacji sąsiadów przez sąsiadów w sprawie, kto śmieci segreguje, a kto nie; takie sąsiedzkie UB. I teraz ten model "rozkręca" się na dobre.

Obywatel musi płacić za odbiór śmieci - odbierają prywatne firmy, często zagraniczne - musi jednak śmieci wcześniej posegregować. A ponieważ problem śmieciowy, jak każdy inny problem rodzi nowe problemy, już na horyzoncie pojawia się temat mycia podwórkowych pojemników i ich dezynfekcji: kto to ma robić i za jakie pieniądze? Jak znam rządy, już niedługo znajdzie się wśród ministrów jakiś partyjny, prowincjonalny Spinoza, który dojdzie do wniosku, że to ludzie, którzy zawalają pojemniki podwórkowe śmieciami powinni te pojemniki sami też myć okresowo i okresowo dezynfekować, aby unikać w budynkach mieszkalnych robactwa i wśród ludzi zarazy. I oczywiście, jeśli ktoś nie będzie chciał myć, to będzie musiał płacić "podatku śmieciowego" wielokrotnie więcej, aniżeli dotychczas. Czy zatem problem śmieciowy zostanie rozwiązany? Ja bym odwołał się w tym miejscu do powiedzenia księdza-filozofa Józefa Tischnera i jego słów: " Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda?.

Śmiecie zapłacono, śmiecie posegregowano, pojemnik wymyto i odrobaczono, śmiecie wywieziono samochodami-śmieciarkami, a jednocześnie śmiecie gdzieś nadal są, na hałdach, na Giewontach wysypisk, gdzieś w Polsce. Może częściowo w niewielkiej ilości, w jakiejś przypadkowej fabryce-segregatorni (są takie?). I tu dochodzimy do sedna spraw.
Skoro już wiadomo, że wszystkie rządy - nawet te najgłupsze - pogodziły się z faktem, że zalegające planetę Ziemia śmiecie wytwarzane przez ludzi i ich cywilizację są w istocie rzeczy wtórnymi surowcami nadającymi się do wykorzystania przez niemal wszystkie przemysły, a nie wykorzystane na pewno już niedługo zasypią Ziemię całkowicie, to trzeba niestety ruszyć ministerialnymi głowami i...

Po pierwsze: Zadecydować, że to nie obywatel powinien płacić za odbiór wytworzonych przez niego śmieci, ale odbiorca powinien płacić obywatelowi, wszak zabiera - fakt, że w formie śmieci - ale bardzo wartościowy, cenny surowiec!

Po drugie: Stworzyć warunki, aby odebrane "śmieciowe-dobra" były odwożone do sortowni śmieci, a po sortowaniu poszczególne frakcje tych zasobów sprzedawane fabrykom odzyskującym surowce.

Po trzecie: Wniosek. Jeżeli więc chcemy na pewno pozbyć się śmieci i śmieciowy problem globalnie ująć w jakieś "ryzy", to budujmy nie czołgi, nie helikoptery i nie Drony bojowe, nie nowe rakiety atomowe, ale budujmy wielkie fabryki, całe przemysły odzyskiwania surowców wtórnych, raczej blisko miejsca ich powstawania i tam na miejscu wykorzystujmy na przykład od razu do nowoczesnej produkcji. A odzyskane surowce to na pewno surowce energetyczne, surowce dla przemysłu chemicznego, elektronicznego, oponiarskiego, budownictwa i drogownictwa, dla przemysłów AGD, dla szklarstwa, dla przemysłu gumowego oraz 1001 produktów jakie można wytworzyć z odzyskanych surowców. A jeśli eksportować, to czysty surowiec tam gdzie jest potrzebny, także do Chin, którym też już - jak wiemy - odechciało się być śmietniskiem, takiej przykładowo Anglii.

Wysokimi opłatami, podatkami śmieciowymi, strachem, między obywatelską inwigilacją śmieciową, mandatami i policją problemu śmieciowego ani w skali lokalnej, ani w skali globalnej nie rozwiąże się nigdy. Śmiecie w skali globalnej trzeba nowatorsko "skonsumować"  po prostu zrobić z nich znowu wartościowe towary oszczędzając zasoby naturalne Matki Ziemi począwszy od morskiego piasku ( którego globalnie zaczyna dramatycznie brakować ) a kończąc na złotym kruszcu, którego jest coraz mniej w ziemi, a który przecież znajduje się w każdym, także wyrzuconym na śmietnik, telefonie komórkowym. Nie wspomnę już o przywołanych wcześniej metalach, w tym cennym aluminium, szkle, papierach, włókninach etc.

Na razie jest tak, jak jest: Za dużo śmieci, za mało rozumu...

Jerzy A. Gołębiewski




Click for Poznan, Poland Forecast