Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. X

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza








 

CYBINA

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 













 
 
 
 
 
 




Prawda was wyzwoli
- chociaż to zaboli...
Prawda was wyzwoli - chociaż to zaboli...
9 II 2019, 10:43:00


Szlachetna Paczka opublikowała szokujący raport. Zbiór danych pokazuje, jak wygląda bieda w Polsce. 6,70 zł - tyle lub mniej mają dziennie na przeżycie osoby w co piątej rodzinie, a 1,2 mln dzieci w Polsce jest zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. Nie ma co, raport piękny jak na XXI wiek, w państwie środkowo-europejskim, cywilizowanym podobno, rządzonym przez spadkobierców "Solidarności", katolickim i w ogóle wyjątkowym. Amen!

Przed kilkoma dniami, premier warszawskiego rządu, pan Mateusz Morawiecki, w towarzystwie pan minister Edukacji Narodowej - Anny Zalewskiej, oraz pani minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej - Elżbiety Rafalskiej, podczas konferencji prasowej obwieścił, że rząd podjął inicjatywę tworzenia w szkołach stołówek szkolnych, aby polskie dzieci mogły w szkołach spożywać obiady, we właściwej porze, o właściwej jakości i wartościach odżywczych. Cała trójka przedstawicieli rządu - aż serce radowało się - z wielką troską wyjaśniała dziennikarzom, że dzieci nie mogą chodzić głodne, że różne próby - w nielicznych szkołach - z tak zwanym cateringiem okazały się niewypałem, albowiem było to drogo i kiepskiej jakości. A przecież najlepiej jest, aby obiady dla dzieci i młodzieży były przygotowywane na miejscu w szkołach, niemal "po domowemu", dania smaczne, zdrowe i wartościowe. Argumentacja, pod którą każdy rodzic z czystym sumieniem może podpisać się obiema rękami. Fakt!
Wielka szkoda, że dopiero teraz, po trzydziestu latach od solidarnościowego zrywu, rządzący wpadli na stołówkowy pomysł. Przecież stołówki uczniowskie w szkołach były znane i powszechne w Polsce od dawien dawna. W niesłusznym ustroju, jak był łaskaw go nazwać przy jakiejś okazji pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej - dr Andrzej Duda - w czasie "okupacji sowieckiej" były w szkołach stołówki, a nawet były przygotowywane uczniom tak zwane drugie śniadania, wydawane podczas dużej pauzy. Zwykle w postaci kubka mleka lub kakao i bułki z masłem i serem dojrzewającym, potocznie nazywanym żółtym. I komu to przeszkadzało? Gospodarce rynkowej? Czy modzie na catering, jak wiadomo zaimportowanej z umiłowanego Zachodu?

No, ale lepiej późno, aniżeli wcale! No, to może pan Premier, panie ministrowe i reszta rządu pójdą "za ciosem" i przypomną sobie także to, że w czasie "okupacji sowieckiej" w polskich szkołach poza stołówkami, uczniowie mieli gabinety dentystyczne, często gabinety lekarskie, a zawsze dyżury pielęgniarek i higienistek, że w szkołach były tak zwane świetlice, gdzie uczniowie - głównie maluchy - mogli przebywać oczekując po lekcjach na rodziców pod opieką nauczycieli i gdzie czekały na nich napoje, oraz często kanapki.

Najważniejsze były gabinety dentystyczne, w których uczniowie pozbywali się próchnicy, tej próchnicy, która dzisiaj jest udziałem chyba 90 procent dzieci i młodzieży. A czego dramatycznym skutkiem jest to, że współcześnie w społeczeństwie polskim 9 milionów obywateli używa protez zębowych. Jedna czwarta narodu ma sztuczne zęby! A drugie tyle ma zęby zepsute, bo Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje tylko reperacje i leczenie czterech zębów przednich, jak u królika...

Z kolei wizyty lekarzy w szkołach przyczyniały się do wykrywania różnych schorzeń dzieciarni i młodzieży, upowszechniania szczepień profilaktycznych i propagowania higieny. Kiedy sam byłem uczniem, korzystałem w szkole z pomocy dentystki, pielęgniarka robiła mi zastrzyki, kiedy była taka potrzeba i informowała matkę o tym, jakie powinienem przyjąć szczepionki.

Kończąc wyrazami zadowolenia, że stołówki wracają - daj Boże, żeby ten plan był zrealizowany - do szkół, proponuję  skoro pochylono się nad potrzebami żywieniowymi dzieci i młodzieży, żeby teraz pochylić się nad potrzebami dotyczącymi zdrowia. Kiedy w szkołach pojawią się znowu, jak za PRL, gabinety dentystyczne, lekarskie i pielęgniarskie?

Pożyjemy, zobaczymy i przekonamy się jaką naprawdę troską rząd otacza polską młodzież...
...tę przyszłość narodu!

Jerzy A. Gołębiewski.



Click for Poznan, Poland Forecast