Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. X

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza








 

CYBINA

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 













 
 
 
 
 
 




...tę datę należy zapamiętać...
...tę datę należy zapamiętać...
20 III 2014, 08:35:50


…ponieważ w tym właśnie dniu dokonała się zmiana wektorów geopolityki. Duet Stany Zjednoczone – Unia Europejska, dowiedział się, że doszedł trzeci partner do „układania” porządku światowego, Rosja! Tak więc, czy to się komuś podoba, czy też nie podoba, od 18 marca 2014 roku mamy do czynienia z tercetem z tym, że nowy głos w geopolityce, bynajmniej nie jest piskiem wystraszonej myszki, ale donośnym głosem niedźwiedzia, który obudzony, nie tylko odzyskał wiarę w siebie, ale też przypomniał światu o swojej dumie, jakiej nikomu więcej nie pozwoli lekceważyć. Waszyngton, Berlin, Londyn, czyli oś Stany Zjednoczone - Unia Europejska, mogą sobie pogratulować. Przywołując komedię Moliera należy dzisiaj powiedzieć w stronę Waszyngtonu, Berlina, Londynu i Paryża: "Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało". Ale tak jest zawsze, jak chce się przedobrzyć.

Była sobie Ukraina, na miarę swojej tradycji i kultury, państwem demokratycznym, z prezydentem, z parlamentem, rządem i armią. Nikomu nie przeszkadzała, nie miała imperialnych ambicji, powoli jakoś sobie radziła w nowych po rozpadzie ZSRR warunkach i pewnie by sobie poradziła. Bardzo to komuś przeszkadzało, no i się zaczęło. Unia Europejska i Stany Zjednoczone postanowiły „zachęcić” Ukrainę do przyłączenia się do Unii Europejskiej, na siłę, na „duś” ze wszystkimi tego skutkami. Oczywiście nie dla przyjemności, ale dlatego, że Ukraina to perspektywicznie wielki potencjał gospodarczy. Są tam duże zasoby bogactw naturalnych i surowców, ocenianych jako jedne z najbardziej wartościowych na świecie, jest tam wielki różnorodny przemysł potrzebujący tylko modernizacji, są milionowe wolne zasoby ludzkie, nie wspominając już o wydajnych glebach na których można kultywować nowoczesne rolnictwo. No, i na dodatek jest jeszcze Krym! Tak myślę, że nie jednemu generałowi na tak zwanym Zachodzie od dawna śniło się po nocach, że już niedługo ulokuje na tym półwyspie bazę NATO, albo jeszcze lepiej bazę wojskową USA.
 Niestety, sny to jedno, a realność, to dwie różne sprawy. Unia Europejska i Stany Zjednoczone zapomniały o jednym drobiazgu. O tym, że Ukraina zawsze była, jest i będzie w strefie wpływów Rosji. I właśnie na tym zachodni politycy „przejechali się” jak goryl na skórce od banana, co przepowiadałem w poprzednim komentarzu. Inicjując bałagan na Ukrainie, obudzili Niedźwiedzia, a ten walnął łapą i powiedział; „Niet!”.

Jak przypomina stare porzekadło, nie ma tego złego, co nie wyszłoby na dobre. Ukraina, a właściwie Krym, stał się czynnikiem, który doprowadził do tego, że Rosja obudziła się, odzyskała swoją dumę, przypomniała światu, że nadal jest wielkim mocarstwem z którym trzeba się liczyć. Z Wielkiego Pałacu Kremlowskiego Biały Dom w Waszyngtonie usłyszał, że dzień 18 marca 2014 roku zakończył omnipotencję Stanów Zjednoczonych w „ustawianiu” i „regulowaniu” świata według amerykańskiego widzimisię, bez oglądania się na prawa międzynarodowe i inne takie „drobiazgi”, jak na przykład zasady „zachodniej” demokracji, w której podobno ważne sprawy między rządzonymi, a rządzącymi „załatwia” się kartką wyborczą, a nie za pomocą jakichś „majdanów”, czy innej rewolty.

Ktoś ze sfer politycznych Zachodu – jak poinformowały media – powiedział niedawno, że obecny prezydent Rosji żyje w innej rzeczywistości aniżeli Zachód. To bardzo zła ocena. Obecny prezydent Rosji nie żyje w nowej rzeczywistości, on ją właśnie teraz dynamicznie tworzy, ku zdziwieniu ogłupiałej Europy i przerażeniu całkowicie zdezorientowanych Stanów Zjednoczonych, którym nie przychodziło do głowy, że ktoś może i na nie wreszcie tupnąć nogą.

To tyle refleksji na dzisiaj, a wkrótce zobaczymy, co przyniosą następne dni tygodnia, w Europie i na świecie. I to tyle… see you soon!

Jerzy A. Gołębiewski




Click for Poznan, Poland Forecast