Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. X

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza








 

CYBINA

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 













 
 
 
 
 
 




Co ONI teraz nam wymyślą?...
Co ONI teraz nam wymyślą?...
5 II 2013, 11:27:21


…liczne doświadczenia przeprowadzane w wyższych uczelniach i instytutach zajmujących się psychologią człowieka, udowodniły ponad wszelką wątpliwość, że najbardziej skutecznie, najszybciej i trwale ulegają propagandzie sami uprawiający ją propagandyści. Dlatego politycy, szczególnie „Owi” z „wyższej półki”, którzy najczęściej zabierają głos w różnych kwestiach, kłamiąc oczywiście jak najęci, co jest odwiecznym „przywilejem” polityków, po pewnym czasie zaczynają sami wierzyć we własne kłamstwa i we własną propagandę. Wiedząc o takich zależnościach, nie trudno już zrozumieć polityków z obszaru Unii Europejskiej, fanatycznie zapowiadających skuteczną walkę z kryzysem, równie skuteczne likwidowanie wszelkich patologii, takich jak masowe bezrobocie w Unii, wykluczenie milionów Europejczyków, walkę z korupcją, zmniejszanie obszarów ubóstwa i oczywiście nowy początek rozwoju, jakąś nową „mapę drogową” konkurowania ze światem itd. itp., bzdury. ..
 
 
 
 
…liczne doświadczenia przeprowadzane w wyższych uczelniach i instytutach zajmujących się psychologią człowieka, udowodniły ponad wszelką wątpliwość, że najbardziej skutecznie, najszybciej i trwale ulegają propagandzie sami uprawiający ją propagandyści. Dlatego politycy, szczególnie „Owi” z „wyższej półki”, którzy najczęściej zabierają głos w różnych kwestiach, kłamiąc oczywiście jak najęci, co jest odwiecznym „przywilejem” polityków, po pewnym czasie zaczynają sami wierzyć we własne kłamstwa i we własną propagandę. Wiedząc o takich zależnościach, nie trudno już zrozumieć polityków z obszaru Unii Europejskiej, fanatycznie zapowiadających skuteczną walkę z kryzysem, równie skuteczne likwidowanie wszelkich patologii, takich jak masowe bezrobocie w Unii, wykluczenie milionów Europejczyków, walkę z korupcją, zmniejszanie obszarów ubóstwa i oczywiście nowy początek rozwoju, jakąś nową „mapę drogową” konkurowania ze światem itd. itp., bzdury. ..

 …ale „Oni” w to święcie wierzą, ogłupieni własną propagandą i w ogóle nie dostrzegają, że ogół społeczeństw skutecznie „stymulowany” realiami życia uodpornił się już na taką propagandę, a wmawianie im bajeczek o „Zielonych wyspach”, o „pro rozwojowych budżetach unijnych” i „szczytach mających doprowadzić do kompromisu” między tymi „wybrańcami” narodów, traktuje tak samo, jak uliczny szum przejeżdżających samochodów, czyli nie słyszy. Już nie poszczególni, nie uwrażliwienie politycznie ludzie, ale całe społeczeństwa zaczynają wreszcie widzieć nagą prawdę i coraz głośniej, niepochlebnie o niej mówić. A jest o czym…

 …to, że cały świat toczy się w bardzo złym kierunku, wiemy od dawna z tym, że teraz to toczenie się wyraźnie przyspiesza. Okazało się bowiem, że na dobrą sprawę, od zakończenia II wojny światowej, a szczególnie od czasu, kiedy z salwami honorowymi pochowano na różnych cmentarzach ostatnich myślicieli politycznych klasy Winstona Churchilla, Konrada Adenauera, Alcide de Gasperiego, Jeana Monneta, Roberta Schumana czy Paula-Henri Spaaka i Waltera Hallsteina, oraz kilku przywódców – wymienię tylko generała Charlesa de Gaulle – ich następcy, nowe pokolenie polityków wyhodowanych w „cieplarniach” różnych dziwnych partii i partyjek, nie mają żadnego pomysłu na urządzenie świata, to po pierwsze, a po drugie – nie dysponują takim potencjałem intelektualnym, aby móc antycypować przedsięwzięcia Ducha Czasu: permanentną rewolucję technologiczną zapowiadaną przechwytywaniem w latach pięćdziesiątych z całej Europy i Azji przez Stany Zjednoczone najlepszych mózgów ( brain drain ) oraz pierwociny high-tech jakie uwidoczniła już II wojna światowa…

 … i na dobrą sprawę, gdyby tak zagłębić się w historię ostatniego półwiecza, wszystko dzieje się nie tak, jak dziać się powinno: przeciwstawne obozy polityczno-militarne, wywoływanie z powodów ideologicznych wojen w różnych regionach, interwencje tam, gdzie miejscowi sami sobie powinni sprawy załatwiać, brak interwencji tam, gdzie fanatyczni idioci wyrzynali siebie nawzajem, sankcje ekonomiczne na rządy – czytaj: głodzenie narodów – to wszystko za sprawą kilku, jak to mówi się ładnie, mocarstw światowych, a tak naprawdę durniów politycznych rządzących tymi mocarstwami…

 …ale, co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Teraz mamy trzy problemy. Pierwszy, to powolne schodzenie z tego „łez padołu” Unii Europejskiej, która dzisiaj w niczym nie przypomina tej Unii Europejskiej, do której po rozwaleniu Muru Berlińskiego aspirowało wiele państw – Polska także – i które to państwa do Unii Europejskiej weszły. Drugi problem dotyczy NATO – układu wojskowego, też podlegającego dziwnej transformacji i aspirującego w widoczny sposób do bycia kolejnym, nowym w dziejach naszego kontynentu policjantem międzynarodowym ( czyje samoloty bombardowały Libię? ) i wreszcie problem trzeci – globalizacja. Projekt ten i chyba nazwa, to przypadkowe „dziecko” tak zwanego Klubu Rzymskiego ( Club of Roma ), gdzie projektowano transformację świata w nowy system i omawiano określanie przyszłości ludzkości. Tam tworzono wizje – chapeau bas! Z tym, że wizje to jedno, literatura piękna to drugie ( „Pierwsza globalna rewolucja” [ First Global Revolution ] a życie to drugie. Proces globalizacji, polegający na tworzeniu jednej gospodarki na całym obszarze Ziemi, proces dla którego ani granice państw, ani granice bloków gospodarczych nie będą mieć żadnego znaczenia okazał się, jak na zamówienie przede wszystkim interesujący dla wówczas największej gospodarki świata i jej stylu życia – gospodarki Stanów Zjednoczonych…

 …z tym, że czas biegnie i okazało się, że Stany Zjednoczone nie są już wcale największym mocarstwem gospodarczym na świecie ( poza potencjałem wojskowym i zbrojeniowym ), że wyrastają nowe potęgi i że to one zaczną przejmować, oczywiście na swój sposób, „pałeczkę” globalizacji. Współczesne Chiny są tego klasycznym przykładem. A są jeszcze przecież Indie, do „skoku” przygotowuje się Turcja i dzieją się wydarzenia bardzo, ale to bardzo ciekawe. A najbardziej ciekawe jest to, że tak jak każda moneta ma dwie strony, tak i owa „kupiona” przez wszystkich mądrali, nawet tych z Nagrodami Nobla w kieszeni, globalizacja, ma swój rewers: globalne postępujące rozwarstwienie ekonomiczne społeczeństw, narastające masowe bezrobocie w skali globalnej, niszczenie lokalnych infrastruktur, narodowych systemów społecznych, przemieszczanie produkcji do obszarów prawie darmowej siły roboczej i tworzenie tam, wśród wyzyskiwanych tubylców zarzewia niezadowolenia, buntu i w konsekwencji rewolty. Globalizacja – ONI to już wiedzą, lada moment zacznie wchodzić w sferę zapomnienia. Będzie coraz mniej „mądrych” książek o globalizacji, ekonomiści zaczną ukazywać punkt po punkcie jej negatywy, a politycy wystąpią z propozycją „nowego początku”…

 …ciekawi mnie, co tym razem owe „znakomitości polityczne”, owi najpotężniejsi damy i mężowie stanu z Waszyngtonu, Berlina, Paryża, Londynu i paru innych stolic zaproponują Ziemianom. Walkę z korupcją? To już było i nadal będzie, ponieważ korupcja jest jak wiemy immanentną cechą współczesnej demokracji. Rozwój gospodarczy? To też już było i na razie zarówno USA jak i Unia Europejska raczej dołują, z tym że Stany Zjednoczone siedzą w kieszeni komunistycznych Chin, a Unia zapożycza się sama u siebie we własnym euro, „siadając” gospodarczo i nie biorąc pod uwagę tego, że kiedyś, w przyszłości zresztą pewnie niedalekiej, światowe banki wystawią Unii za te pożyczki rachunek, do tego być może już w juanach. Wszystko bowiem wskazuje na to, że za 10 lat, kiedy Xi Jinping i Li Keqiang będą przekazywać władzę nowej generacji liderów, Chiny będą prawdopodobnie największą gospodarką świata z największymi rezerwami walutowymi…

 … uczcie się drodzy Państwo języka mandaryńskiego! Na wszelki wypadek. W USA nauka chińskiego jest już coraz bardziej popularna, a to oznacza – tak myślę - że Amerykanie czują nasilający się wiatr historii, który zaczyna zamiatać ich amerykańską potęgę i globalizację pod chiński dywan…

 

Jerzy A. Gołębiewski

 

 

 
 
 
 



Click for Poznan, Poland Forecast